Music Player . ♥

środa, 23 września 2015

1 ''Pierwszy dzień''

Beep, beep, beep. Ze snu dziewczyny wyrywa ją jej budzik, który wybija równo 6.00. 
Promienie ciepłego, wrześniowego słońca, próbują przedostać się do pokoju Elsy. Dziewczyna mrucząc sobie pod nosem, naciąga sobie przyjemną kołdrę po same uszy. Jednym leniwym ruchem, jej ręka wypada spod kołdry, lądując na budziku, szukając przycisku aby wyłączyć denerwujące piszczenie. Gdy dźwięk ustępuje, jej ramie ląduje zwisając poza łóżkiem. 
Nagle drzwi dziewczyny otwierają się z hukiem, a do jej pokoju wpada rozweselona Anna, młodsza siostra Elsy, która również ma na sobie jeszcze jedną ze swoich słodkich, różowych, dwuczęściowych pidżamek. Tym razem ma jedną w króliczki. Rudowłosa bez zastanowienia, od razu wpada na zasypiającą siostrę, skacząc na nią.
Białowłosa od razu jak na zawołanie budzi się, wytrzeszczając swoje piękne, błękitne oczy. Dziewczyna z trudem wzdycha, i próbuję wydostać się spod Anny.
- Annuś, proszę Cię, nie masz już pięć lat! Ważyć jak piórko już nie będziesz..-
- Oj, daj spokój! Inaczej byś się nie obudziła! A w końcu, jest to pierwszy dzień szkoły. Chyba nie chcesz go zawalić, no nie?-
- Złamiesz mi żebra..-dziewczyna nie potrafi ukryć ironii w swoim głosie. - Złaź ze mnie!
Anna chichocząc złazi z siostry, a Elsa od razu nabiera świeżego powietrza w swoje płuca. 
- I od razu czuję, te 100 kilo mniej..-
- Oj, przestań! Przez te wakacje schudłam! No, bynajmniej próbowałam.. Ale schudłam!-
Elsa od razu nabiera humoru, i uśmiecha się do siostry, która stoi koło jej łóżka z naburmuszoną miną, i skrzyżowanymi na sobie rękoma. 
- No przecież wiem, Annuś. Żartuje tylko..-wypowiadając te słowa, w zaspanych oczach dziewczyny widać, że mówi całą prawdę. Rudowłosej od razu poprawia się humor, i z uśmiechem od ucha do ucha opuszcza pokój siostry, biegnąc przygotować się do szkoły.
Elsa z westchnięciem kładzie się  z powrotem na plecy, i patrzy w bezruchu na sufit. To będzie ciężki dzień, bardzo ciężki dzień.. Przewracając oczami, wstaje z łóżka, żeby się następnie przyszykować.
Wręcz od razu człapie ziewając do łazienki, po czym następnie myje twarz zimną wodą. Chwilę stoi w bezruchu i patrzy się na swoje odbicie w lustrze. Pierwszą rzeczą, która przykuwa jej uwagę, są to wielkie, błękitne oczy, w których, chodź dla niektórych może wydawać się to dziwne, widać małe śnieżynki. Mały nosek, usta, i co najlepsze - blada cera jak śnieg, lub jak u trupa, jak kto woli. Włosy - piękne, długie biało-platynowe włosy, które Elsa spięła w szybkiego koka. Westchnęła, powoli powracając do rzeczywistości.
Wzięła prędki, zimny prysznic, umyła zęby, i w owinięta w biały ręcznik, stanęła przed swoją szafą. Szafa była bardzo, bardzo duża, w niej masa ciuchów. Duża, jak i pokój Elsy. Niebieskie ściany, białe, piękne meble. Prócz mebli, były jeszcze przeróżne, śliczne, małe/duże dodatki, takie jak różne poduszki na łóżku, kwiaty, czy świeczki.
Elsa westchnęła, kładąc ręce na biodrach, patrząc się, co włożyć na pierwszy dzień w nowej szkole.
Przeprowadziła się tutaj, ponieważ jej rodzice, znaleźli nowe, lepsze miejsce do mieszkania, jak i jeszcze lepszą płatną pracę. Jeżeli jest to w ogóle możliwe. Oni już stanowią bogatą rodzinę. Rodziców zazwyczaj nie ma w domu, zazwyczaj wychodzą o szóstej, wracają o dziesiątej-północy, a w weekendy w ogóle ich nie ma, ponieważ ciągle gdzieś wyjeżdżają. Jednak stanowią bardzo szczęśliwą rodzinę, kochają się.
W końcu wybiera z szafy niebieską, przewiewną sukienkę na ramiączkach, do tego bierze biały pasek, i białe Convers'y. Po ubraniu się, zaczesuje włosy w warkocz, która spada na lewe ramię dziewczyny, makijażu nie robi, bo uważa że nie potrzebne jej twarzy jakieś mazidła. Bierze swój plecak na jedno ramię, łapię IPhone'a i słuchawki, tak na wszelki wypadek, wychodzi z pokoju, zamykając za sobą białe drzwi. Na korytarzu napotyka się na Anne, która ubrała zwykłą koszulę, i krótkie spodenki, czarne Convers'y, a włosy uczesała jak zwykle w swoje ulubione dwa warkoczyki. Z szerokim uśmiechem, bada siostrę wzrokiem od stóp do głowy. Poprawia plecak, mrugając do siostry.
- Toż to się odstawiłaś..-
- Daj spokój.- dziewczyna z zażenowania przekręca oczami.- Jest ciepło, może miałam wziąć jakiś babcini sweter z kotem, i stare spodnie?-
- Jak chcesz.- Rudowłosa wzruszyła tylko ramionami. -Tobie i tak we wszystkim ładnie..- 
Elsa znowu przewracając oczami, ruszyła na dół, w stronę kuchni. Anna od razu za nią pobiegła, doganiając siostrę. 
Po kuchni krząta się już wynajęta sprzątaczka - Elena.
- Dzień dobry, pani Smith. -Elsa przywitała się, siadając na jednym z pięciu stołków, które stały przy małym barku. Rudowłosa powtórzyła ruch siostry, siadając obok niej.
- Dzień dobry!-krzyknęła.
- Miło Was widzieć, dziewczynki, dzień dobry. Pięknie wyglądacie.-uśmiechnęła się, ukazując swój promienny uśmiech. Podała dziewczynom pysznie pachnące naleśniki, spakowała im kanapki, po czym pożegnała się z siostrami, na co Elsa z Anną podziękowały, i ruszyła do dalszej pracy.
- Rodziców już nie ma?- Rudowłosa zmarszczyła brwi.
- Na to wygląda..- Elsa wzruszyła ramionami.- Stało się coś?
Anna nerwowo zaczęła wiercić się na stołku, po czym uspokoiła się i nabrała powietrza.
- Nie, nic. Po prostu dużo czasu poświęcają pracy, i.. No wiesz.. Nawet śniadania z nami nie zjedzą.-
Dziewczyna nie odpowiadając, powróciła do jedzenia. Z jednej strony myślała podobnie jak siostra, dlaczego ich rodziców nie ma tak często w domu? Ciągle jakieś podróże, służbowe czy nie, ciągle ich nie ma w domu. Niektóre Święta spędzały tylko we dwójkę. Nagle wielka kulka żalu stanęła jej w gardle. Odechciało jej się momentalnie jeść. Odstawiając widelec, odsunęła talerz, po czym napiła się świeżego soku z pomarańczy.
Rudowłosa spojrzała na nią krzywo.
- A ty co? Nie jesz już?- głową wskazała na odsunięty talerz siostry.
- Wiesz, tak jakoś mi się nie chcę. To chyba przez ten stres, związany z nową szkołą..-skłamała. Anna uśmiechnęła się pocieszająco.
- Spokojnie, przecież nie będziesz sama. Może jednak idziemy do dwóch innych szkół, ale.. Przecież podobnie miałaś iść z Roszpunką do klasy, nie?-
Elsa tylko przytaknęła głową. Wzięła plecak, po czym razem z siostrą, wyszły z domu, idąc do samochodu, gdzie czekał już na nich szofer - Taylor.
- Dzień dobry, Taylor!- zawołała Anna, Taylor otworzył jej drzwi, a ruda dosłownie wskoczyła na tylne siedzenia w samochodzie.
- Witam, Taylor. - Taylor przytaknął z lekkim uśmiechem na ustach, otwierając również drzwi dziewczynie. Elsa z uśmiechem wsiadła do samochodu, i usiadła koło siostry. 
Podróż wcale nie trwała tak długo, a była przejechana w ciszy. Nikt się nie odezwał, żadna z sióstr. Dopiero na parkingu szkoły Anny, siostry pożegnały się, przytulając się.
- Dasz radę. -wyszeptała Anna.- Uda Ci się. -po czym wyszła z samochodu, zamykając drzwi. Pomachała jeszcze siostrze, po czym udała się w stronę szkoły. Elsa patrzyła, jak jej mała siostrzyczka znika w tłumie, została sama. Ale czy na pewno?
- Panno, mam jechać teraz pod szkołę? -z zamyślenia wyrwał ją Taylor.
- C-co? A, no.. tak, dziękuje Ci..-
Taylor przytaknął, znowu włączając silnik, i wyruszając. Dziewczyna założyła słuchawki, wyprała piosenkę, i zaczęła słuchać muzyki.
Zamknęła oczy, opierając głowę o siedzenie. To będzie ciężki dzień. Dam radę.
               
                                                                           • *** •
- Panno, jesteśmy już na miejscu.- dziewczyna musiała widocznie chwilę się zdrzemnąć. Podziękowała Taylorowi, wysiadła z samochodu. Dalej słuchając muzyki, pokierowała się w stronę szkoły. Założyła plecak na jedno ramię, i porwana w różne myśli, szła dalej. Nagle usłyszała, że dostała od kogoś sms'a.

Od; Roszpunka
Do; Ty
Poniedziałek, 08;01

Cześć ;> Widziałam, jak wysiadałaś. Jestem kilka metrów przed Tobą, nie widzisz mnie? 
Dziewczyno, obudź się, proszę. ;-;
Kocham, Rosz. ♥

Elsa od przeczytania samego sms'a, zaczęła szczerzyć się do ekranu swojego telefonu. Podniosła wzrok, i rzeczywiście. Przed nią stała jej najukochańsza kuzynka, Roszpunka.
Boże, jak bardzo się za nią stęskniła, a teraz, teraz, będzie chodziła z nią do szkoły. Codziennie będą się widywać. Dziewczyna zaczęła biec do złotowłosej, żeby następnie na nią wskoczyć, i zacząć się przytulać. 
- O mój Boże, jak bardzo się zmieniłaś przez te wakacje!-zapiszczała długowłosa.
- A ty to niby nie! Jeez, wyglądasz tak pięknie! -spojrzała się na dziewczynę od stóp do głowy, miała na sobie białe, krótkie spodenki, różową bluzkę, i biały, cienki sweterek, i do tego białe baleriny. A włosy, włosy miała strasznie długie, po aż do kolan.
- Tak bardzo tęskniłam.-
- A myślisz, że ja nie?-


***
Początek oczywiście bardzo nudny, i bezsensowny, no ale co poradzić, u mnie takie początki są ( i nie tylko początki) ;----; Mam nadzieje, że nikogo nie zanudziłam, dziękuje za czytanie&komentowanie ;> Ja naprawdę mam lepszy pomysł na opowiadanie (nie, naprawdę nie ;-;) XD, niż ich życie za chodzenia do szkoły, no ale początek taki musiał być ;<
Czuje się źle, naprawdę źle. Początek jest zły, niu ;< Nie wiem, co mam zrobić, by tak nie myśleć.. ;< Help ;-; 

4 komentarze:

  1. Dziewczyno! Spokojnie! Głębokie wdechy! Rozdział wyszedł ci świetnie i wcale nie jest nudny, a poza tym początki zawsze takie są! Nie poddawaj się!
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze początki są najgorsze :v
    Ty chociaż masz jakąś już wiedze na temat pisania pierwszych rozdziałów, więc wiesz :v
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Okropnie mi sie spodobalo , pisz i pizsz i pisz xd . Moze dodasz Czkawke ;) . A moze Elsa i Czkawka choc na chwile male zauroczenie ,':) xd. Super nie umiem sie doczekac kolejnego .

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobało mi się, naprawdę! Czekam na następny, mam nadzieję że napiszesz.. ;D

    OdpowiedzUsuń